Cierń
Nie żałuję,
bukietu dzikiego bzu.
Nie żałuję,
że było nie tam i nie tu.
Nie żałuję,
że było nie teraz,
nie gdzieś.
Nie żałuję....
Tylko ten mały cierń,
to małe "nie",
siedzi czasami obok,
a czasem na dnie.
***
Kiedy odejdę,
nie odejdę wcale.
Kiedy będę w Tobie,
to się nie oddalę.
Znikną tylko wspomnienia
i myśl głęboko zapadnie.
Zostanie cisza,
kolejna wiosna i
zeszłoroczny śnieg,
który już nigdy nie spadnie.
Dla ciebie.
Tkam dla Ciebie czuły szal
jak mleczną drogę gwiazdami usianą.
Do chwili dodaję chwilę,
dzień po dniu przerabiam.
Ażurem wplatam czas wielkiej miłości,
a tu gdzie zgubiłam oczko
miało być trochę żalu i złości.
Jeszcze tylko zaplotę frędzle,
będą warkoczem
jak kiedyś nasze ręce.
Utkałam dla Ciebie szal,
lecz go nie ubierzesz,
bo marzeniem jest jutro,
wczoraj tylko wspomnieniem.
Więc po naszej miłosnej drodze
niech ten szalik zostanie
będzie pamiętał ciebie
i moje przeplatanie.
***
Dlaczego o nieszczęściu swym
bełkoczesz niewyraźnie?
Masz miękkie serce, poorane ręce
i poszarpany płaszcz.
Ze swoją goryczą jesteś sam.
Wierzysz, że tu jest inaczej niż tam.
Pusta szklanka, to dno Cię dopadło,
Uciekasz, choć rozwiązane masz sznurowadło.
Zaplątały się Twoje myśli,
zaplątały słowa i ręce
Ty nie tańczysz, wiruje świat
Boże, to chyba nie tak!