Kolory
Dzień - wschodzi słońce, zachodzi.
Noc - oczekujesz jej... wiesz że nadchodzi.
Biel - twój kolor niewinny.
Czerń - kolor twej winy.
Woda - źródło które splamiłeś krwia.
Krew - zatrułes ją.
Moc - ona opuściła cię.
Życie - już ono w tobie nie płynie.
Demon - widzisz go gdy witasz podziemie.
Diabeł - szatański znak... poznałeś go... w podziemiach twoje plemie.
Śmierć - oczekiwałeś jej... ona szybko cię znalazła...
Znak- nie miałeś go.. umarłeś zanim spadła gwiazda.
Koniec - on już nadszedł dla ciebie.
Poczatek -nie wiesz czy on będzie w niebie.
Wstyd - nigdy go nie miałeś.
Słońce - nigdy go nie chciałeś
Księżyc - wolałeś spoglądać na niego.
Pytanie - czemu? dlaczego?
Zdziwienie - wybrałeś drogę piekielną pełną płomieni.
Wiara - jesteś szatanowi wierny.
Ratunek - już go nie ma...
Zaskoczenie - wielkie zdziwienia.
Kiedy bedzie ten czas? i zaświeci się słońce nad głową twa?
Kiedy ujrzysz zbawienie? i wyciągnięta dłoń?
A czy chcesz tej pomocy?
Czy wolisz... spoglądać na płomienie w nocy...
Drogi nieśmiertelny
Dla ciebie wszystko wydaje się znajome...
Wszystko jakby poszarpane i zgaszone...
Wydaje ci się żeś zmartwychwstał i umiesz rozpalić ogień
Wydaje ci się żeś był zapamiętany jako człowiek, ktory jest świata wrogiem
Dla ciebie ten swiat jest taki sam jak był
Świat pełen smutków, gdyż zbrakło ci sił
Wydaje ci się żeś skonał i nie ma już ratunku
Wydaje ci się żeś pogłębił twego towarzysza w smutku
Wydaje ci się żeś wygrał i że jesteś panem wszystkiego
Panem stworzeń, wielkich oceanów... upodobniłeś się do króla wielkiego...
Wydaje ci się żeś wygrał bo nikt nie mówi DOŚĆ
Nie wydaje ci się żeś przegrał... ale pochłonięto twój los...
Nie wiem...
nie wiem już jak zrobić mam
nie wiem już ile słów rzuciłam na wiatr
zatrzymam się przy niebiańskim ksieżycu
zatrzymam się wpatrując się w niebo i w moim odbiciu
nie widzę nic co zadowala mnie
widzę tylko smutek i żal na dnie
nie wiem ile jeszcze pociagnę lat...
nie wiem czy uśmiechnie sie los.... czy pomoże brat
wpatruję sie w życie jak w strumień wody
wpatruję się i nie widzę żadnej podpory...
ktora by uratowała mnie....
która by przyciemniła mgłę...
teraz gdy odchodzę stąd
czuję że popełniam błąd
nie żałuje go nie....
teraz stanę sie...
wolna od problemów świata codziennego
wolna od mojego żalu wielkiego....
słońce zachodzi...
księżyc wschodzi...
dusze przepełnia wiatr...
po ciele został ślad...
Śmierć
Wzięłaś żyletkę, wiedziałaś co z nią zrobić.
Położyłaś rękę na stole i zaczęłaś żyły kroić.
Poczułaś sie wolna, zapomniałaś o problemach.
Chciałaś uciec od nich, kryłaś to w swych marzeniach.
Udało ci się to, ale tonąć zaczęłaś.
W wodospadzie krwi i łez... czy słuszną decyzję podjęłaś?
Zapomniałaś kim jesteś, jak masz na imie...
Zapomniałaś o cierpieniach, marzyłaś by to sie stało choć na chwilę.
Zapomniałaś i poczułaś się lepiej od razu.
Poczułaś się szczęśliwa mimo szczęścia zakazu.
Cięłaś sie dalej już po drugiej ręce.
Cięłaś się i resztkami sił biłaś w serce.
Zapomniałaś o bólu. Szczęśliwą twarz miałaś.
Choć krew spływała ty się uśmiechałaś.
Choć tak bardzo się smutku bałaś, o nim zapomniałaś.
Przed oczyma swoją przyszłość ujrzałaś.
Czekałaś na śmierć, bo wiedziałaś, że nadchodzi.
Otworzyłaś jej bramę serca, wiesz że odchodzisz.
Wnet nie czułaś już szczęścia, nic nie czułaś.
Zagłębiałaś się w głęboki sen w chmurach.
Modląc się o łaskę,
Wiedziałaś, że to już koniec nadszedł.
Ujrzałaś blask, a potem ciemność.
Pochłonęła cie śmierć i jej wielkość.
Na koniec usmiechałaś sie, ale nie było cie już wśród żywych.
Choć umarłaś poczułaś przed śmiercią szczęście ludzi prawdziwych...
Jak tam jest?...
Nie wiem czy dobrze robię odchodząc stąd.
Nie wiem czy tak naprawdę robię błąd...
Chcę się przekonać jak tam jest...
Chcę ujrzeć światło i jej jasny wierzch.
Nie rozumiem już tego całego świata...
Wszyscy postrzegają mnie jako wariata...
Nie potrafię się odnaleźć w brzemiu strumieni...
Nie umiem się znaleźć w kręgu zieleni...
Życie mnie przeraża z dnia na dzien...
Życie pokazuje błędy które bolą mnie...
Nie potrafię już powiedzieć nie poddam się...
Umiem tylko żyć wiedząc że umrę...
Może kiedyś nadejdą lepsze dni...
Może zmienię się i poczuję że chcę żyć...
Może będzie lepiej niż jest teraz...
Może zmieni się wszystko w oczach... a woda... odżyje w strumieniach...