marzenie

marzeniem stajesz się ty
jak ten zegar co odlicza czas
jak gwiazdy na niebie
to wszystko to odbicie ciebie

gwiazdy to twoje oczy
zegar to mijający czas
nic nie znaczą one
bo ciebie nie ma wśród nas

nie umiem się cieszyć
zapomniałam co to śmiech
ale będę się śmiać
kiedy zegar odliczy mój czas


dla niego

zatroskany chłopcze chodź usiądź tu
opowiedz mi co stało się z tobą
gdzie podziałeś swoją radość
twoje oczy twoja twarz - to twój wielki ból

i co ci przyjdzie ze smutku twego
nie zmienisz życia przez łzy i ból
zachowaj w sobie ziarno swej dumy
i powiedz sobie kicham na ból

wszystko co dla nas jest najpiękniejsze
osadza się na serca dnie
więc ty nie żałuj
z dumą na twarzy idź przez życie
i uśmiechaj się


spojrzenie

jak mocno trzeba kochać
w dzień uśmiechnięta
w nocy szlochać udawać
wciąż udawać bez lęku
choć to naprawdę nie ma sensu

jedno drugiego nie umie pocieszyć
za to wciąż potrafi grzeszyć
w krótkich chwilach radości
każdy tylko umie nam zazdrościć

i kiedy patrzę w przeszłość
popatrzę na dawną bliskość
to czuję
że z tamtych lat
nie zostało nic już w nas


leśna cisza

idę przez park
pod nogami szeleszczą suche liście
drzewa powietrze wiatr
wszystko to takie czyste

wtem rozszalał się wiatr
liście podnosił do góry
i gra i swą melodię gra
a drzewa tańczą do wtóru

wtem ucicha już wiatr
drzewa znowu są spokojne
liście leżą na ziemi
z czasem i piasek opadł
i znów wszystko jest ciche i czyste
na ziemi


zaloty

siedzę przy stoliku
on naprzeciw mnie
pije sobie kawę
on spogląda ciekawie

czuję drżenie rąk i muzyki głośny ton
nic nie widzę
nic nie słyszę
patrzę
a przede mną stoi on
ukłonił się pięknie
i bierze mnie za rękę

tak płyniemy po tej białej sali
i nic nie widać w oddali
już wszyscy opuścili salę
a my nadal tańczymy na niej


ślady

mówisz że wszystko mija
jak zły sen oddala się
nic nie zaspokaja tak w życiu
jak ten daleko miniony dzień

idąc znów po białym śniegu
wybierasz drogę którą znasz
idziesz dalej
śnieg skrzypi
a po tobie zostaje tylko ślad

ktoś przechodząc nie zwróci uwagi
że to twoje odbicie stóp
ty wracając popatrzysz na nie
i spytasz - gdzie podziały się te drugie?

one są
bardzo blisko twoich
ale ani twoje ani te drugie
stanąć koło siebie tak jak kiedyś
już dzisiaj stanąć nie mogą

ruszasz dalej nie mogąc zobaczyć ich przed sobą
w sercu myśl przebiegła jedna
czy to zdarzyło się na pewno?

a może to tylko sen?
ślady
ty stojący na białym śniegu
teraz już sam oddalasz się
a po tobie zostaje już tylko cień


pożegnanie

szum fal
odpływa statek
krzyk mew
przed oczyma woda
robi się ciemno nie widać nic
w myślach ty i więcej nic

kiedy wrócisz nie puszczę cię
zostaniesz
nie popłyniesz już
razem będziemy wspominać ten dzień
kiedy rozstaliśmy się

teraz wiemy że nie będzie rozstań
nie będzie tęsknoty i łez
nie rozstaniemy się jak kiedyś
by właśnie teraz połączyć się